Wczoraj byliśmy na koncercie zespołu Riverside, zorganizowanym w CKiS Oskard. Konin miał szansę być świadkiem fantastycznego wydarzenia muzycznego 🙂

Ale od początku: była już muzyka alternatywna z Marią Peszek. Potem skoczyliśmy chyba na jeszcze głębsza wodę z Soniamiki by chwilę później cieszyć się z możliwości słuchania jazzu na żywo dzięki kwartetowi z udziałem Benjamina Drazen’a. No i był rap dla Karoliny przy okazji koncertu Serca Granie. Teraz przyszedł czas na naszą rodzimą gwiazdę rocka progresywnego – Riverside wspieranych przez Maqamę. Koncert odbył się w CKiS Oskard, a organizatorem było stowarzyszenie inArt. Warto zauważyć, że Konin był pierwszym miastem polskiej części trasy koncertowej zatytułowanej New Generation Tour zespołu, która oprócz dużej części Europy zahaczy też o Stany Zjednoczone i Meksyk.

W sumie szkoda, że nie znaliśmy wcześniej zespołu Maqama, bo w naszym odczuciu ich występ wypadł bardzo dobrze i widać było że dobór supportu nie był przypadkowy. Maqama zagrała mocno i energetycznie, ale wyglądało jednak na to, że wszyscy czekali na gwiazdę wieczoru.

Występ Riverside rozpoczęły spokojne dźwięki New Generation Slave promującego trasę, by później przejść w najbardziej obecnie znany dzięki mediom The Depth of Self-Destructon. Wkrótce pod sceną zagościła też grupka najbardziej zagorzałych fanów a my straciliśmy poczucie czasu. Całość zakończył Celebrity Touch przy drugich bisach, które… Zaskoczyły zespół, ale o tym za chwilę :).

Po wszystkim można było zejść do sali klubowej na afterparty, gdzie po chwili zjawili się muzycy. Kto chciał mógł poprosić o autograf lub po prostu porozmawiać z zespołem.

A czy było coś zaskakującego na minus? Może odrobinę zawiodła publiczność. Pod sceną, jak na koncert rockowy,  było mało osób. Dziwi to tym bardziej, że na koniec sala sprawiła zespołowi owację na stojąco co bardzo zaskoczyło muzyków Riverside :). Może do tej nieobecności przyczyniła się średnia wieku widzów, bo spora ich grupa była sporo starsza od samych wykonawców. Szkoda że tych jeszcze kilku młodych (przynajmniej duchem) fanów brakło pod sceną, bo odrobina miejsca by się jeszcze dla nich znalazła. Tym bardziej że cena za bilet nie była jakoś specjalnie wygórowana.  Szkoda, że walkę o dusze młodych często wygrywa bylejakość serwowana przez playlisty komercyjnych rozgłośni i że omijają takie koncerty. Szkoda, że na takich wydarzeniach później brakuje tłumu pod sceną, który rozgrzewa imprezę nie gorzej, niż dźwięki utworów.

DSC_5301 DSC_5299 DSC_5284

DSC_5267 DSC_5249 DSC_5238

DSC_4775 DSC_4675 DSC_4605 DSC_5383 DSC_5187 DSC_4747 DSC_5429 DSC_4582 DSC_4593 DSC_5313 DSC_5364 DSC_5338 DSC_5306 DSC_5304

***

DSC_5123 DSC_5171 DSC_5493 DSC_5271-2 DSC_5418-2 DSC_5214-2 DSC_5235-2 DSC_6051 DSC_4887 DSC_4959 DSC_5015 DSC_5102 DSC_6268 DSC_6299 DSC_5264-2 DSC_5892 DSC_5435 DSC_5778 DSC_5653 DSC_5715 DSC_5439-2 DSC_5647 DSC_5586 DSC_5908 DSC_5614 DSC_5506-2 DSC_5895 DSC_5992 DSC_5989 DSC_5954 DSC_5972 DSC_5613 DSC_5914 DSC_6094 DSC_6137 DSC_5900 DSC_5987 DSC_5259-2 DSC_5055 DSC_5000 DSC_6154 DSC_6146 DSC_5042 DSC_6196 DSC_6248 DSC_6263 DSC_6278 DSC_6280 DSC_6316 DSC_5420-2 DSC_5535 DSC_5875 DSC_5819 DSC_6080 DSC_6185 DSC_6321 DSC_6346 DSC_5545-2 DSC_6376 DSC_6382 DSC_6397 DSC_6435 DSC_6440 DSC_6447 DSC_6474 DSC_6487 DSC_6531 DSC_6554 DSC_6573 DSC_6589